Niemożliwe staje się możliwe

W firmie wierzymy, że dzięki wytrwałości i determinacji niemożliwe staje się możliwe. Świetnie pokazuje to przykład naszego kolegi, który w maju wystartował w biegu crossowym GWINT, przebiegł po crossowy lasach, górkach, górach, piaskach, polach a nawet bagnach 110 kilometrów w 13 godzin i 45 minut i do tego ukończył bieg na 18 pozycji (podwójny sukces), mimo, że startował po raz pierwszy i to wśród 120 innych biegaczy. Gratulujemy osiągania celów!

1780656 454449488055218 5855300567190052035 n

Krzysiek Klecha mówi:

Przygotowania do tego biegu trwały 8 miesięcy (przy czym należy nadmienić że nie zaczynałem od zera). Przez ten okres zupełnie musiałem zmienić swoje treningi. Dominowały długie wybiegania sięgające nawet po 40 km, całą zimę biegałem po schodach wieżowca w którym mieszkam – skuteczny sposób na poprawę siły biegowej dzięki czemu wiosną miałem siłę biegać po górkach. Godziny treningów były bardzo różne. Ponieważ docelowy bieg rozpoczynał się w nocy a kończył wraz z zachodem słońca musiałem nauczyć organizm biegania o każdej porze dnia i nocy. Sporo było treningów które zaczynałem o 4 rano gdzie celem było nauczyć się biegać w ciemnym lesie ratując się tylko latarką (co dawało mi największą frajdę J).

Warto zaznaczyć że Nasza firma wsparła mnie finansowo i pomogła mi zakupić niezbędną odzież dedykowaną do biegów trialowych

Krótki grafik godzinowy biegu:

Przed biegiem o godzinie 23.30 każdy zawodnik musiał stawić się na półgodzinnej odprawie i pokazać że posiada objęte regulaminem niezbędne rzeczy na bieg (plecak, latarka czołówka, leki przeciwbólowe, naładowany telefon komórkowy, minimum 1,5 litra wody pitnej, bandaż, gaza, plastry),

godzina przerwy na zebranie myśli i już o 1 w nocy jedliśmy śniadanie

1.30 autokary odwożą nas na start do Grodzika Wielkopolskiego

3.00 Start wymarzonego biegu (harmonogram tak ustalony że biegliśmy po praktycznie nieprzespanej nocy)

Pierwsze godziny biegliśmy lasem między jeziorami w całkowitych ciemnościach (ze względów bezpieczeństwa każdy biegł wolniej) zaraz kiedy zaczęło wstawać słońce bieg nabrał tempa i każdy z nas chciał przebiec możliwie najwięcej kilometrów żeby później móc zwolnić w przypadku ewentualnych słonecznych części dnia.

Niestety prawie 40 osób musiało poddać się i zejść z trasy czasami z powodu dystansu czasami z powodu kontuzji – co również świadczy o trudności biegu.